Ale ty spuchłaś na twarzy!

,,Ale ty spuchłaś na twarzy!”- słyszę od znajomej. Miło, że mi powiedziała, sama bym nie zauważyła. ,,Marta, czy ty wiesz, że ta Ania, ta cycata z naszego gimnazjum, też jest w ciąży? I to już w siódmym miesiącu! Wyobraź sobie, że brzuch ma mniejszy niż ty miałaś w pierwszym. Ale ona ćwiczy.” Ona ćwiczy, a mi lekarz zakazał. Ale Kasia i tak wie, że to pewnie z lenistwa.

Jak ty wyglądasz?

Jest taki przesąd, który mówi, że gdy odmówisz kobiecie w ciąży, to w twoim mieszkaniu zalegną się myszy. Jaka szkoda, że nie ma żadnego dotyczącego udzielania uwag ciężarnej odnośnie jej wyglądu i dawania tak zwanych ,,dobrych rad”. Może chociaż część osób mocno by się zastanowiła, zanim znowu palnie jakąś bzdurę. A te bzdury potrafią zdenerwować, oj potrafią.

,,Ale ty spuchłaś na twarzy!”- słyszę od znajomej. Miło, że mi powiedziała, sama bym nie zauważyła. ,,Marta, czy ty wiesz, że ta Ania, ta cycata z naszego gimnazjum, też jest w ciąży? I to już w siódmym miesiącu! Wyobraź sobie, że brzuch ma mniejszy niż ty miałaś w pierwszym. Ale ona ćwiczy.” Ona ćwiczy, a mi lekarz zakazał. Ale Kasia i tak wie, że to pewnie z lenistwa. ,,Hej, jak ty się czujesz? Pewnie ciężko ci się ruszać, jesteś już taka wielka! Przytyłaś ze dwadzieścia kilo, co? Pewnie ciężko będzie  ci to zrzucić… Ale trzeba być dobrej myśli!”. Grunt to pozytywne myślenie! ,,Serio, masz rozstępy? Po urodzeniu może wyjść ich jeszcze więcej. Kurde, a zawsze miałaś taką ładną skórę. Kto by pomyślał. No nic, będziesz miała pamiątkę! Jak to się mówi? O, takie tatuaże miłości!”

Oj, takich miłych komentarzy było dużo więcej, nie sposób wszystkich spamiętać. Starałam się nie słuchać, a jak już słuchałam, to szybko zapominałam.. Ale były i takie, tak zwane żarciki,  które na długo zapadną w pamięć, bo wypełzły z ust przyszłego tatusia: ,,Kotku, trudno mi zrobić ci dobre zdjęcie, syrenką już nie jesteś”. ,,Nie, Marta. To nie jest seksowne.”

Ja wiem lepiej

Te komentarze dotyczące wyglądu nie są jednak najgorsze. Nie ma nic bardziej wkurzającego jak rady z serii ,,ja wiem lepiej”. ,,Moja droga, nie powinnaś pić kawy w ciąży, ona szkodzi twojemu jeszcze nienarodzonemu dziecku. Musisz myśleć w pierwszej kolejności o nim”. I co z tego, ze poradziłam się lekarza, który jasno powiedział, ze filiżanka słabej kawy naprawdę nikomu nie zaszkodzi, i tak już przyklejono mi łatkę ,,tej złej”. ,,Ty jesz w MC Donaldzie? Wiesz, jakie to niezdrowe??” ,,Chipsy, w twoim stanie?” Może faktycznie nie powinnam, ale czasem ochota jest tak wielka, że nic nie zrobisz, koniec. A poza tym czytałam, ze lepiej zjeść niż zadręczać organizm, odmawiając sobie wszystkiego i wpędzać siebie w złe samopoczucie.

Och, i ta nieszczęsna cola. Piłabym ją hektolitrami, taką mam zachciankę. I tak mocno siebie w tym temacie ograniczam, ale czasem nie daję rady! I naprawdę mam wtedy dość wyrzutów sumienia i nie ma potrzeby, żebym jeszcze musiała słuchać  jak to zatruwam swoje dziecko, jaka jestem samolubna i egoistyczna.

Oczywiście, wiem doskonale, że większość z tych osób, którym wymsknie się uwaga odnośnie wyglądu, odżywiania i tym podobne, nie ma nic złego na myśli. Nie zdają sobie sprawy, ze kobietę w ciąży, która bądź co bądź często męczy się przez dziewięć miesięcy, mogą dotykać ich słowa. I sama przecież nie raz, przed zajściem w ciążę, podobnie reagowałam i pytałam z ciekawości o milion rzeczy, i sobie żartowałam, i różne rzeczy robiłam. I, będąc obiektywną, trzeba zauważyć, że pozytywnych komentarzy jest duuużo więcej, tylko ich się po prostu nie pamięta. Skupiamy się na tych złych, taka nasza natura:)

Urodziłaś już?

I tak teraz, z perspektywy czasu, będąc w dziewiątym miesiącu, wiem, że te wszystkie wyżej opisane ,,zdarzenia” były igraszką. Gdy już moja ciąża doczekała się miana ,,donoszonej” zaczęło się. ,,Kiedy urodzisz?” ,,Już coś czujesz?” ,,Urodziłaś?” I tak przez całe dnie- telefony, wiadomości, facebook, instagram. Naprawdę, gdybym chociaż zaczęła rodzić, gdyby spotkał mnie ten zaszczyt, już by wszyscy wiedzieli. Wrzuciłabym milion zdjęć na profile społecznościowe, kazałabym Rafałowi do wszystkich dzwonić, wysłałabym wiadomości. Już nawet obmyśliłam treść wiadomości:,, Jestem w drodze, rodzę.”

I przecież dobrze wiem, że wszyscy pytają z troski, z niecierpliwości, z ciekawości, a nie żeby mnie zdenerwować. Ale- z ręką na sercu- jak za każdym razem będę miała odpowiadać, ze nie, jeszcze się nie urodziła, że nic nie czuję, ze się nie zanosi (po czterdzieści razy dziennie) to naprawdę z tego wszystkiego chyba urodzę! Nawet moja aplikacja ciążowa pokazuje mi, że rodzę za minus dwa dni… To czekanie mnie wykończy!

A na koniec jeszcze żarcik, który pewnie każda z nas przez te 9 miesięcy słyszała tak wiele razy, ze przestało śmieszyć: ,,Oj, ty to się najadłaś!”:P

Dodaj komentarz